O noworocznych postanowieniach: 6 tygodni później.

Kategorie more

Mam wrażenie, że przed chwilą słyszałam huk otwieranego szampana i niebo rozświetliło się od blasku fajerwerk. W jednej dłoni trzymam sztuczne ognie, w drugiej kieliszek, nucę coś o uczuciu w górach, a w głowie mam tysiąc myśli i planów na nadchodzące dni.  

Jakby to było wczoraj 

Myśli, które warto spisać, w formie postanowień noworocznych. W przepięknym kalendarzu w żółtym energetycznym kolorze. Gdzieś przeczytałam, że zapisanie celów sprzyja ich realizacji, a samo pisanie jest tym, co totalnie uwielbiam, w przeciwieństwie do cyferek i tabelek, a te ostatnio rządzą moim życiem i to nie tylko zawodowym. Bo prywatnie jestem fanką prowadzenia budżetu domowego i planowania wydatków. Zaplanowałam sobie kupno sofy do salonu, cały czas szukam idealnej – chociaż moim głównym celem jest wstanie z niej i ruszenie na trening.

Cztery tygodnie później

Nie kupiłam sofy, kupiłam samochód. Wszystko wpisane w budżet, który trochę mi się rozjechał, ale niczego nie żałuję. Nie rozpoczęłam realizacji żadnych z moich postanowień noworocznych, nawet ich nigdzie nie zapisałam. Przepiękny kalendarz w żółtym energetycznym kolorze zastąpił przepiękny planner w żółtym energetycznych kolorze. Bez dat, godzin, tylko czyste kartki. O tygodnia mam go na biurku i nie wiem, co w nim zapisać.

Dzisiaj

Wybrałam sofę z Ikei. Nie wiem jeszcze jak i kiedy ją kupię, bo przecież zmieniłam samochód na mniejszy. W jednej dłoni trzymam długopis, w drugiej szklankę wody. Nadal nie poszłam na siłownię. Zapisałam kilka pierwszych stron w moim przepięknym plannerze w żółtym energetycznym kolorze, same słowa, żadnych cyfr.

W głowie mam tysiąc myśli i planów na nadchodzące dni.

Wszystko się zmieni.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *