24 hours

Jest szósta. Szanuje sąsiadów dlatego czekam do końca ciszy nocnej, żeby wziaść prysznic. Zapełniam pralkę, chociaż nadal mam w szafie gotowe do założenia dresy. Zamiast nich mój wybór padł już w tym tygodniu na letnią sukienkę, której jeszcze nigdy na sobie nie miałam. Jasne szorty, które wczoraj rano ściągnąłam z suszarki, które również wczoraj oblałam herbatą i dziś lądują ponownie w pralce.

I tak bez końca.

W końcu włączam bluetooth w telefonie, zakładam słuchawki. Nie włączyłam pralki – nadal Was szanuje sąsiedzi. Doceniam, że to działa w dwie strony i już zrobiliście wszystkie zaplanowane remonty, które trwały przez ostanie trzy tygodnie. Tymczasem Bedoes twierdzi, że nadchodzi lato. Nie wierzę mu.

Chociaż bardzo chce.

Chciałabym zapakować walizkę sprzętem do nurkowania i nowymi butami. Zgodnie z moim planem, który ustaliłam pół roku temu. I zgodnie z tym planem na początku marca kupiłam trzy pary nowych butów na lato. Czy widziałam wczoraj te same pary kilkadziesiąt procent taniej?

Być może.

Może założę którąś z nich na miasto. Pójdę na zakupy, kupię świeże warzywa, poszukam idealnego odcienia bieli do odmalowania mieszkania. Spędzę pół dnia przymierzając ubrania, bo wciąż mam za mało prania. Wejdę do Sephory zobaczyć nowości, wyjdę z Sephory z czymś nowym. Ale wtedy przypominam sobie, że wcale nie potrzebuje tych wszystkich rzeczy, poza tym dziś nie jest środa. Cotygodniowe zakupy dopiero jutro.

Ale nie jestem pewna.

Na pewno jest środa. Dobrze. Kończą mi się już warzywa. Od kiedy postanowiłam, że mięso będę jeść tylko i wyłącznie wyjątkowo przyrządzone coraz częściej sprawdzam fanpage ulubionej restauracji. Jasne mogłabym zamówić coś na wynos, ale to nie to samo. W moim domu nie serwują mojej ulubionej lemoniady w dzień i moich ulubionych drinków wieczorem.

Tęsknie za tym.

Tęsknie za Tobą. I kieruje te słowa do każdego kogo spotykam na codzień, w tych normalnych czasach. Bo przez ostatnie tygodnie jest inaczej, widziałam się tylko z jedną osobą face to face, z całą resztą na facetime. I kiedy to pisze Quebonafide rapuje coś o bubble tea. Całe szczęście mam internet i nieograniczony dostęp do sztuki, która nieustannie mnie inspiruje. Zwariowałabym bez muzyki, bez książek, nowych filmów, Instagrama i seriali.

Jestem tego pewna.

Bo kiedy to pisze jest dopiero kwadrans po szóstej.

*

It’s six o’clock. I respect my neighbors so I wait to take a shower. I fill the washing machine, but I still have tracksuits ready to put on in my wardrobe. Instead my clothes choices durnig last two days was a summer dress that I had never worn. Bright shorts, which I took off from the dryer yesterday morning. Which I was poured with tea also yesterday and they landing again in the washing machine.

Neverending story.

Finally, I turn on bluetooth on my phone and put on headphones. I didn’t turn on the washing machine – still respect my neighbors. I appreciate that it works both ways and they have already done all the unplanned home renovations in last three weeks. Meanwhile, Bedoes sings „summer is coming”. I don’t believe him.

But I want.

I would like to pack my suitcase with diving equipment and new shoes – According to my plan, which I established six months ago. And according to this plan, at the beginning of March I bought three pairs of new summer shoes. Did I see the same pair yesterday on the sale?

Maybe.

Maybe I’ll put one of them on the city. I will go shopping, buy fresh vegetables, look for the perfect shade of white to paint my apartment. I will spend half a day trying on clothes because I still don’t have enough laundry. I will enter Sephora to see new products, I will leave Sephora with something new. But then I remember that I don’t need all these things at all, and it’s not Wednesday – my shopping day durring these crazy time.

But I’m not sure.

It’s definitely Wednesday. Good. I’m really need vegetables. Since I decided that I will eat meats only super exclusively prepared I check the fanpage of my favorite restaurant. Sure, I could order take-out, but it’s not the same. In my house they don’t serve my favorite lemonade during the day and my favorite drinks in the evening.

I miss this.

I miss you. And I address these words to everyone I meet on a daily basis, in these normal times. Because it’s been different in recent weeks, I’ve only seen one face to face person, with all the rest on facetime. And when he writes Quebonafide raps something about bubble tea. Fortunately, I have internet and unlimited access to art that constantly inspires me. I would go crazy without music, without books, new movies, Instagram and TV series.

I’m sure of it.

Because now is only quarter to six.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *