Still don’t know my name

Do chłopaka, którego spotkałam wczoraj popołudniu w Starbucks – przysięgam nie mam obsesji, ale sprawdziłam Cię w sieci.

Wiem, że nie masz konta na Instagramie a powinieneś. Bo jesteś wysoki, masz zarost i kiedy tak na Ciebie patrzyłam uznałam, że hasztag #polishboy wymyślili dla Ciebie. Dla mnie #polishgirl i gdybym tylko zapozowała z Tobą do zdjęcia podpisałabym je #couplegoals. Nasze zdjęcie zrobione, kiedy rozmawiamy i pijemy kawę mogłoby zostać okładką tego hasztagu.

I teraz, kiedy o tym myślę wiem, że mogłabym być odważna na tyle żeby zaproponować kawę. W ramach podziękowania za ratunek, bo potknęłam się kiedy przechodziłeś. Zdążyłeś złapać mnie za ramię i tylko dzięki Tobie jeszcze nie złamałam obcasów. W za wysokich kozakach, które mam dziś na sobie. W których czasem tracę równowagę, ale nigdy pewność siebie. I dzięki nim teraz rozmawiamy o tym co zamówić.

Wybierasz pike place roast czymkolwiek jest, nie znam się na kawie, ale chcę Ci zaufać i zamawiam to samo. Robię to też dlatego, żeby uroczy barista zapytał się o Twoje imię i zapisał je na kubku. Czarnym markerem na białym kubku wyraźnymi drukowanymi literami, tak bym mogła je przeczytać i nigdy nie zapomnieć.

Tak jak nie mogę zapomnieć o Twoim uśmiechu. I o tej śmiesznej historii, która ostatnio mi się przydarzyła, powinieneś ją usłyszeć. Jest krótka, ale teraz gubię w niej morał i wątek, a robię to tylko po to, by dłużej z Tobą rozmawiać.

Musisz wiedzieć, że nie lubię small talk. Kogo obchodzi jutrzejsza pogoda, skoro już dziś jest tutaj tak gorąco? Dlatego powinniśmy zamówić mrożona kawę i usiąść w wielkich przytulnych fotelach. Ja zajmę ten przy drzwiach i za każdym razem kiedy się otworzą będzie mi zimno, bo jest wyjątkowo zimny maj, a lód w moim kubku jeszcze się nie rozpuścił. Tak naprawdę kawy też nie lubię i właśnie dlatego zamówiłam ją z dodatkiem zamrożonej wody, żeby ją rozcieńczyć i poznać Twoje imię.

To wszystko mogłoby się zdarzyć, ale dziś mam płaskie buty i już zdążyłam złożyć zamówienie. Siedzę w wielkim przytulnym fotelu przy drzwiach i zastanawiam się jakich hasztagów użyć do nowego zdjęcia. Nagle wchodzisz, zauważam to, bo zrobiło się chłodniej, chociaż pije gorącą herbatę. Zamawiasz, sama nie wiem co, nie znam się na kawie, ale tej którą zaraz wypijesz nie polubie nigdy.

Podają ja w przezroczystym kubku, na którym uroczy barista napisał Twoje imię. Czarnym markerem na czarnej kawie trudnym do rozszyfrowania pismem.

Do chłopaka, którego spotkałam wczoraj popołudniu w Starbucks – przysięgam nie mam obsesji, ale jak teraz mam sprawdzić Cię w sieci?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *