Kieliszki

Gdyby na stole stała szklanka do połowy wypełniona wodą, albo do połowy pusta – ja widziałabym tylko szklankę. Albo kieliszek Martini.

Najlepiej kryształowy w kolorze różowym, który teoretycznie nie nadaje się do Martini, ani do wody. Co nie zmienia faktu, że i tak z niego pije i to i to. Bo kto powiedział, że tak nie można?

Gdyby tylko na stole stała ta szklanka.

Bo teraz stół jest pusty, a ja przy nim siedzę i bardzo chce mi się pić. Ale najpierw trzeba po tą szklankę sięgnąć, albo włożyć więcej wysiłku i pojechać do Ikei po różowe kieliszki, jeśli chcę żeby moja codzienność była bardziej fancy. Poświęcić czas, zatankować auto, przejść cały sklep i odczekać swoje w kolejce. Wrócić do domu i rozpakować je, tak by nie okazało się, że całą drogę bezpiecznie poczekają zapakowane, a stłuką się akurat w chwili, kiedy wyciągnę je z opakowania. To też może się zdarzyć.

Rzeczy są kruche.

Nawet jeśli to najpiękniejsze kieliszki czasem mogą się rozsypać w drobny mak. Bo to tylko rzeczy.

I nawet gdy ich nie ma, to nie jest najważniejsze.

Nawet jeśli stół jest pusty, nie jest pusto przy stole. Siedzę przy nim i bardzo chce mi się pić, więc nalewasz mi wody do szklanki i pytasz kiedy jedziemy po nowe kieliszki.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *